Jest Was tu coraz więcej, wyświetleń przybywa, a nawet czytają mnie osoby, o których obecności tu, nawet mi się nie śniło. Małe, a cieszy, naprawdę. Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym poznacie troszku pacynkowych rozmyślań. Może najprościej będzie, gdy opiszę Wam ostatnie dwa dni, które ściśle łączą się z tematyką dzisiejszego wpisu.
Miłej lektury!!!
Od środy w mojej szkole odbywały się rekolekcje. Musicie wiedzieć, że mam to (nie)szczęście uczęszczać do szkoły katolickiej. Kiedyś pomimo profilu była ona wspaniała, ale potem zmiana dyrektorki, katechetki i WSZYSTKO się posypało, dosłownie. Na szczęście jeszcze tylko pół roku i wylecę stamtąd jak na skrzydłach. Wracając do rekolekcji. Drugiego dnia odbywały się one częściowo w szkole mojego hmmm znajomego. Poszliśmy tam razem ze szkołą i uczestniczyliśmy w spotkaniu z dwoma, byłymi narkomanami. Było bardzo ciekawie, każdy z nich opowiadał nam swoja historię. Ujrzeć łzy w oczach trzydziestoletniego faceta to naprawdę jest coś. Po zakończonych zajęciach z ust mojego kolegi padła propozycja ,,Idziemy do maca?" Nastąpiła u mnie natychmiastowa trzęsawka rąk, a w głowie odezwały się potworki. Wiecie kiedy ja ostatni raz jadłam coś w mc donaldzie?Wieki temu. Oczywiście zawsze istniała opcja, żeby pójść i po prostu nic nie brać. Jak zwykle zresztą. W tym jednak momencie odezwał się we mnie drugi głos. Normalne, zdrowe nastolatki chodzą do takich miejsc, jedzą takie jedzenie i nie dość, że żyją to jeszcze do tego nie ważą 666 ton, a ja nie mogę? I tak oto wylądowałam z kolegami w fast foodzie, popijając szejka i podkradając im frytki. Szczęki im opadły i słyszałam tylko ,, Ty coś bierzesz? Cud!!!" Byłam z siebie zadowolona, naprawdę. Niesamowicie i mocno, bo zrobiłam krok ku zdrowiu. Zadowolona wróciłam do domu i potem już nie było nic ciekawego. Ostatniego dnia odbywały się rekolekcje poza szkołą. Jechałam rowerem i usłyszałam wołania moich kolegów hahaha. Stali ze wszystkimi na przystanku tramwajowym, a ja wyprzedziłam ich i pierwsza dotarłam na miejsce. Pomyślałam, że może chcielibyście zobaczyć staruszka, na którym pokonuję tyle kilometrów w swoim życiu :3 Jest kilka razy starszy ode mnie, ale daje radę!
![]() | |
| Zdjęcie z wakacji ;) Wiem, paznokcie piękne xD |
Teraz może przejdźmy do właściwego tematu posta, ponieważ jakoś nijak nie mogę się ,,wbić" w niego i jakoś składnie napisać.
W dzisiejszym świecie bardzo dużo mówi się o samoocenie, samoakceptacji. Biorąc gazetę do ręki niezwykle często na pierwszych stronach dostrzeżemy artykuły ,,Pokochaj siebie!" itp, a zaraz za nimi przepis na bajecznie pyszne ciasto.
![]() | |
| Jak już jesteśmy przy cieście to polecam wszystkim sernik japoński :P |
Te dwa dni dały mi dużo do myślenia odnośnie tego jak czyjeś słowa i nasz humor wpływają na postrzeganie siebie i samoakceptację. A wpływają, za przeproszeniem, cholernie. W dniu kiedy usłyszałam wiele dobrych słów mój humor był dobry. Patrzyłam do lustra i miałam ochotę je zbić odrobinę mniej niż zwykle. Za to, gdy usłyszałam z czyiś ust przykre słowa albo zobaczyłam średni wygląd na zdjęciach od razu humor był gorszy. Tak to właśnie w dużej części działa. Sztuką jest nieprzejmowanie się opinią innych. Wiecie, że zwykle nasze kompleksy widzimy głównie my? Dlatego nie mówmy o nich głośno. Kryjmy je, a na wierzch wyciągajmy nasze zalety. Do tego zaakceptujmy to, że KAŻDY wady ma i nic tego nie zmieni, nic! Dystans do siebie to naprawdę przydatna w życiu cecha. Najczęściej osoby, które po nas jadą mają ogromne problemy ze sobą i wyżywają się na innych. Jest to tak debilne i egoistyczne, że w głowie mi się to nie mieści...I tu apel do Was, drugi już. Każdego dnia wstańcie i powiedźcie sobie, że jesteście piękni, a wiecie dlaczego?
BO NAPRAWDĘ JESTEŚCIE!!!
I nie pozwólcie nikomu wmówić sobie, że jest inaczej. Kiedy uwierzy się w swoją beznadziejność naprawdę trudno poprzestawiać sobie w głowie. Hejtują bezmózgie żmije plujące jadem.
Wiecie jedną z oznak moich rożnych hmmm doświadczeń, zaburzeń i problemów jest to, że nijak nie umiem komplementować siebie. Przyznać, że coś zrobiłam dobrze też nie. Jednak każdego dnia nad tym pracuję. Tak samo jak stworzyłam to co widzieć poniżej. Na konkurs z małą siostrą. I gdyby ktoś inny mi to pokazał to zapewne podobałoby mi się, ale swojej pracy pochwalić nie umiem...
![]() |
| projekt sukienki na konkurs |
![]() | |
| z bliska |
![]() |
| słonće |
![]() |
| zabawa na rekolekcjach |
![]() |
| japciowo-mymamonowa przekąska |
![]() |
| powrót ze szkoły |
![]() |
| pamiętnik :3 |
~Wasza Pacynka

















































